Łóżka i śpiwory dla obywateli Ukrainy! Zagłębie Ruhry odpowiedziało na prośbę Metropolii
|
319 łóżek polowych i 674 śpiwory dla obywateli Ukrainy, którzy znaleźli u nas schronienie – to pomoc, jaką otrzymała Metropolia od swoich niemieckich partnerów z Zagłębia Ruhry. Pierwszy transport z darami dotarł w piątek (1 kwietnia) do Świerklańca. W dalszej kolejności łóżka i śpiwory zostaną przekazane w miejsca, w których jest największe zapotrzebowanie.
– W związku z dużą liczbą uchodźców napływających do Metropolii, kilka dni temu zwróciliśmy się z pytaniem o ewentualne wsparcie ze strony naszych niemieckich partnerów z Zagłębia Ruhry. Przekazaliśmy informację, że wciąż jest duże zapotrzebowanie na łózka i śpiwory. Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać – mówi Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu GZM.
Regionalny Związek Zagłębia Ruhry sfinansował zakup i transport 319 łóżek polowych i 674 śpiworów. Pierwsze 28 palet dotarło do Metropolii w piątek, a kolejne dotrą w najbliższych dniach. Łóżka i śpiwory będą przekazywane do gmin członkowskich wg bieżącego zapotrzebowania.
– Nasze partnerstwo z niemieckimi sąsiadami od początku jest czymś więcej niż tylko formalną współpracą spisaną w listach intencyjnych. Do tej pory wspólnie występowaliśmy w wydarzeniach międzynarodowych, a także dzieliliśmy się wiedzą, ponieważ mamy podobne doświadczenie regionów przemysłowych. Natomiast przekazanie przez Zagłębie Ruhry darów dla obywateli Ukrainy uciekających przed wojną to forma współpracy, która wykracza daleko poza zapisy wszelkich porozumień. To pomoc wynikająca z elementarnej troski o drugiego człowieka i za to jesteśmy bardzo wdzięczni – dodaje Kazimierz Karolczak.
Metropolia ściśle współpracuje z Regionalnym Związkiem Zagłębia Ruhry na mocy porozumienia, które podpisano w 2019 r. Współpraca obejmuje wymianę wiedzy i doświadczeń, realizację wspólnych projektów oraz programów współpracy. Zagłębie Ruhry to związek w zachodnich Niemczech, liczący 53 gminy i zamieszkały przez ponad 5 mln osób.
Przekazane łóżka i śpiwory to kolejna forma wsparcia dla miast i gmin członkowskich GZM, które pomagają osobom uciekającym przed wojną w Ukrainie. Dodatkowo Metropolia przekaże swoim samorządom łącznie 10 mln zł na pozostałe działania pomocowe. Ponadto uchodźcy z Ukrainy mogą bezpłatnie podróżować komunikacją Zarządu Transportu Metropolitalnego.
Gdy multimedia spotykają cegłę i stal. O drugim życiu industrialnych przestrzeni
|
Czy lubimy rewitalizować, remontować, modyfikować? (oczywiście chodzi o miasta i architekturę, nie – mieszkanie w bloku). Burzyć jest taniej, wyrównać, zaplanować od nowa –o dziwo czasami też. Na ogół nie koniecznie lepiej i ciekawiej od poprzedniej realizacji.
Choć owszem, są wyjątki podyktowane skalą przedsięwzięcia. Jak np. wielka przebudowa Paryża w latach 1852–1870, likwidacja murów i fortyfikacji Wiednia (dzisiejszy zielony Ring)czy zgoła odmienne, ale konieczne przedsięwzięcia, jak pieczołowita i chwalona odbudowa Drezna czy Starego Miasta w Warszawie. W takich procesach jedno jest dla wielu naj-ważniejsze: nie utracić pierwotnej tożsamości miejsca. W przypadku Paryża, w dużej mierze neoklasycznego i neobarokowego, zawdzięczającego swój obecny kształt XIX-wiecznej przebudowie – ostoją średniowiecznej tożsamości stała się wyspa Cité, ze słynną katedrą Notre Dame. I choć część z nich bezpowrotnie znika, to jednak wiele udaje się ocalić dla kolejnych pokoleń.
Nowe Gliwice / Fot. Metropolia GZM
Przemierzając angielską prowincję zauważamy, że znakiem rozpoznawczym dla jej krajobrazu kulturowego są kamienie na elewacjach i murkach pomiędzy polami. Dla Andaluzji z kolei charakterystyczne są białe lub biało-niebieskie elewacje, chroniące przed promieniami słonecznymi, w szwedzkiej Skanii czy w Danii –drewniane fronty niewielkich domów z białymi ościeżnicami. Itd., itp. Dla miast Metropolii –w większości „młodych” – tym znakiem rozpoznawczym jest żeliwo i cegła. Industrial, który tchnął w region życie, nadał mu rozpędu, zbudował jego potęgę. Kiedyś…
Podobne rozterki przeżywało wiele innych regionów w Europie
Dziś stoimy często przed dylematem jak zagospodarowywać przestrzenie postindustrialne, gdzie działalność przemysłowa funkcjonowała50, 100, 150 lat temu. Czy jesteśmy w tym nowi i nieświadomi? Absolutnie nie. Zagłębie Ruhry, Południowa Walia, Nord-Pas-de-Calais we Fran-cji. To tylko kilka regionów w Europie, które przeżywały podobne rozterki. Od dobrych kilkunastu lat na Górnym Śląsku i w Zagłębiu realizuje się dobre projekty rewitalizowania, konserwowania i udoskonalania obiektów poprzemysłowych –zazwyczaj na nowe cele. A Szlak Zabytków Techniki – laureat Złotego Medalu Polskiej Organizacji Turystycznej, jest tego najlepszym przykładem i naszą dumą. Postindustrialna architektura stała się naszym nowym znakiem rozpoznawczym, a do metalu i cegły – dołączyło szkło. I nierzadko multimedia.
Stacja Biblioteka w Rudzie Śląskiej / Fot. Metropolia GZM
W dawnych zabudowaniach Kopalni Gliwice mamy Muzeum Odlewnictwa Artystycznego i park technologiczny, w kopalniach Zabrza – podziemne trasy turystyczne, unikatowe w skali Europy, na terenie bytomskiej kopalni Rozbark ma swoją siedzibę teatr, a także centrum sportów wspinaczkowych, Chorzów zyskał swoje własne Muzeum Hutnictwa w miejscu do tego najodpowiedniejszym, czyli na terenie dawnej Huty Królewskiej, robotnicze osiedle Nikiszowiec w Katowicach w końcu pełni rolę kulturotwórczą dla miast , a Fabryka Pełna Życia dokłada miastotwórczą cegiełkę dla Dąbrowy Górniczej.
Łączenie tradycji i nowoczesność w wyzwoleniu nowych pokładów energii regionu
Niebawem Katowice pochwalić się będą mogły inwestycją flagową z tego zakresu. Nikiszowska cegła i stal otrzymają dodatek w postaci szkła i multimediów, w uratowanych od zatracenia zabudowaniach dawnej KWK Wieczorek. HUB technologiczno-gamingowy to w opinii wielu jeden z najlepszych pomysłów, jakie można było nadać temu miejscu. Nie od dziś wiadomo, że nasz region kształci doskonałych programistów, projektantów i kreatywnych ludzi z branży elektronicznej rozrywki Osadzenie idei nowoczesnej wirtualnej edukacji i rozrywki w miejscu tak naznaczonym tradycją regionu – gdzie jakiś czas temu ojcowie i dziadkowie być może pomagali wydobywać energię do budowania tego regionu – wydaje się doskonałą klamrą, łączącą historię ze współczesnością. Będzie to także szansa i wyzwanie dla zdolnych architektów.
Fabryka Pełna Życia w Dąbrowie Górniczej / Fot. Metropolia GZM
Podobna historia dzieje się w Zabrzu, gdzie obok mojego byłego liceum uratowano, wydawać by się mogło „nieratowalną”, wieżę ciśnień, przeznaczając ją na centrum edukacji o węglu CARBONEUM. Mam cichą nadzieję, że i taki los w końcu spotka świątynię industrialu, czyli Elektrociepłownię Szombierki w Bytomiu. Co by nie mówić… Metropolia Górnośląsko-Zagłębiowska już teraz należy do tych organizmów miejskich na świecie, które posiadają najwięcej tego typu zrewitalizowanych obiektów postindustrialnych. Jesteśmy dla wielu wzorem do naśladowania i podglądania. Chciałoby się powiedzieć…po raz kolejny. To oczywiście trend światowy, ale ostatnimi czasy podszyty dodatkowymi motywami. Już nie tylko chodzi o to, by „uratować, zachować, zrewitalizować”, ale zupełnie pragmatycznie – nie rozpychać się za bardzo wśród tkanki urbanistycznej lub nie rozlewać z inwestycjami na niekoniecznie wygodne przedmieścia, tylko wykorzystać to, co jest. Choć oczywiście jeszcze wiele przed nami. Bo nie od razu Kraków zbudowano, nie od razu Paryż przebudowano i nie od razu nasz region zrewitalizowano…
Marcin Nowak
Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku „W Metropolii” nr 9 / marzec 2022
Była szkoła górnicza przekształci się w budynek mieszkalny
|
Była szkoła górnicza, a wcześniej internat, przy ul. 21 Listopada przekształci się w budynek mieszkalny.
Władze miasta podpisały z prezesem spółki SIM Zagłębie (Społeczne Inicjatywa Mieszkaniowa) porozumienie na mocy, którego spółka rozpocznie działania związane z remontem i przekształceniem byłej szkoły górniczej przy ulicy 21 Listopada w budynek mieszkalny. Dzięki temu powstanie około 75 mieszkań na wynajem.
– Budynek na ostatniej sesji decyzją RM został razem z przyległą działką wniesiony aportem do spółki. W ramach inwestycji, oprócz mieszkań komunalnych, na przyległej działce ma powstać także około 100, tak potrzebnych w tym rejonie miasta, miejsc parkingowych i 30 przynależnych do budynku garaży – podkreśla burmistrz Zbigniew Szaleniec.
Nowe mieszkania w Czeladzi
Jest już gotowa koncepcja zagospodarowania obiektu na budynek mieszkalny. Wiadomo też, że inwestycja będzie kosztowała minimum 21 mln zł. – Dzięki koncepcji i wstępnemu kosztorysowi spółka może już zgłaszać wniosek o środki na realizację inwestycji do BGK. Mimo że inwestycję będzie prowadziła spółka SIM, dysponentem przyszłych mieszkań będzie nasze miasto. Mieszkania będą miały wykończenie pod klucz. Miejmy nadzieję, że spółka szybko pozyska pieniądze i opracuje projekt techniczny na realizację tej bardzo ważnej miejskiej inwestycji – wyjaśnia burmistrz.
Ważna dla miasta inwestycja
Burmistrz Czeladzi podkreśla, że to będzie to największa inwestycja mieszkaniowa ostatnich 30 lat. – Warto dodać, że odzyskamy i oddamy do dyspozycji mieszkańców kolejny pokopalniany budynek i to bez znaczącego udziału finansowego gminy. Przypomnę, że nasze miasto poprzez samą deklarację wstąpienia do spółki SIM pozyskało już na tę inwestycję w ubiegłym roku 3 mln zł, które także aportem wnieśliśmy do spółki, stając się – obok 10 innych gmin – jej udziałowcem – dodaje Zbigniew Szaleniec.
Od połowy marca w Domu Nadziei przy ul. Głównej 30 w Łabędach działa Poradnia Profilaktyki i Terapii Uzależnień oraz Poradnia Zdrowia Psychicznego.
Fundacja Dom Nadziei prowadzi Zamknięty Ośrodek Leczenia Uzależnień dla młodzieży, ale świadczy także pomoc poprzez specjalistyczne poradnie. Działa w Gliwicach od 2021 r. Ośrodek został przeniesiony z Bytomia na ul. Główną 30 w Łabędach. Siedzibą Fundacji jest dawna szkoła – budynek został wydzierżawiony od miasta na 30 lat, wyremontowany m.in. dzięki wsparciu miasta (1,32 mln zł) i przekazany na cele Fundacji.
W ciągu 26 lat działalności Fundacji z pomocy skorzystało ponad 6 tys. osób. Rocznie z samych poradni korzysta około 500 osób (to ponad 640 godz. terapii), a około 100 osób podejmuje leczenie stacjonarne.
W poradniach bezpłatną pomoc znajdą dzieci i młodzież z różnymi problemami, nie radzące sobie z emocjami lub komunikacją w rodzinie oraz uzależnione i zagrożone uzależnieniem, a także ich rodziny. Program powstał głównie z myślą o mieszkańcach Gliwic, ale z pomocy mogą skorzystać również rodziny z okolicznych miast.
Dom wielkich nadziei
W Domu Nadziei realizowany jest obecnie specjalny bezpłatny profilaktyczny program „Zielony Parasol” dla dzieci i młodzieży z Gliwic i okolic, zagrożonych uzależnieniem od substancji psychoaktywnych oraz ich rodzin. Niebawem ruszy projekt „Nadzieja dla rodzin”, w ramach którego oferowana będzie pomoc terapeutyczna i rehabilitacyjna dla osób uzależnionych i współuzależnionych oraz członków ich rodzin. Miasto Gliwice wsparło realizację tego zadania przekazując dotację w wysokości 50 tys. zł.
Fundacja Dom Nadziei
ul. Główna 30, Gliwice
e-mail: biuro@domnadziei.pl
Telefon: 32/286-06-23 (rejestracja pacjentów odbywa się pod numerem wewnętrznym 24)
Więcej informacji na temat poradni można znaleźć na www.domnadziei.pl. (mf)
Źródło: UM Gliwice
Pomoc ze Śląska dla miasta partnerskiego Bytomia
|
Od początku wojny w Ukrainie Bytom wspiera Drohobycz, gdzie między innymi dostarczono ambulans ze sprzętem medycznym. Inne miasta Górnego Śląska również pomagają ukraińskiej miejscowości.
Ośrodek Caritas „Nazaret” pod Drohobyczem, znajduje się na terenie dawnej sowieckiej bazy broni atomowej. W ostatnich latach to ośrodek terapii uzależnień, a od niedawna także miejsce schronienia uchodźców ze wschodniej Ukrainy. Trwają w nim przygotowania do przekształcenia w szpital i przyjęcia pacjentów ze szpitali z terenów objętych działaniami wojennymi. To także miejsce, do którego docierają transporty z pomocą z Polski i jest ona wykorzystywana zarówno na miejscu, jak i wysyłana na wschód Ukrainy.
W niedzielę, 27 marca do ośrodka dotarło pięć aut z Górnego Śląska. Poseł Tomasz Głogowski przywiózł dary zebrane w Tarnowskich Górach, zarówno przez samorząd, jak i w zbiórce prowadzonej przez wolontariuszy. Cztery auta przyjechały z Jastrzębia-Zdroju – ekipa wolontariuszy pod kierownictwem Benjamina Reicherda kursuje do Drohobycza co kilka dni.
Źródło: UM Bytom
Jarmark Wielkanocny po raz kolejny zawita na katowicki Rynek
|
Wielkanoc jest wyjątkowym i niezwykłym czasem, zarówno dla nas, jak i naszych najbliższych. Na katowicki Rynek wraca jarmark – tym razem w wielkanocnej odsłonie. Już w najbliższy piątek, 1 kwietnia na Rynku w Katowicach pojawią się wystawcy z całej Polski, ale też z Węgier i Turcji. Dla dzieci zostaną przygotowane atrakcje i liczne dekoracje. Na jarmarku będzie można kupić barszcz ukraiński lub pierogi i tym samym wesprzeć obywateli Ukrainy.
– Wielkanoc to czas, który chcemy spędzać w gronie rodziny, przyjaciół i najbliższych osób. Jednym z miejsc, gdzie jak co roku będzie można poczuć klimat Wielkanocy oraz znaleźć wszystko, co niezbędne do udekorowania domu i stołu na święta będzie nasz katowicki Jarmark Wielkanocny. Na stoiskach znajdziemy m.in. pisanki wykonywane różnymi technikami ludowymi, stroiki, wiosenne wianki, bukszpany, palmy, rzeźbione świece oraz koszyczki – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic. – Wszystkich mieszkańców Katowic, a szczególnie dzieci, dla których przygotowane zostaną specjalne atrakcje zapraszam na katowicki Rynek, gdzie od 1 do 15 kwietnia będzie działał tegoroczny Jarmark Wielkanocny – dodaje prezydent.
Na najmłodszych czekać będą: karuzela, kolejka elektryczna, „mega-kura” puszczająca bańki mydlane, wyjątkowe dekoracje świąteczne, które będą składać się z ogromnych figur zajączka, pisanki, czy koszyczka, a dodatkowo foto displeje z motywami świątecznymi i wiele innych. Organizowane będą warsztaty dla dzieci, a animacje prowadzić będą chodzący królik i pisanka.
– Chcemy, by jarmark przyciągał jak najwięcej mieszkańców, dlatego wyjątkową niespodzianką w dniach 3 oraz 10 kwietnia będzie udostępniona za darmo karuzela. Ponadto w ofercie tegorocznego jarmarku będzie można znaleźć wyjątkowe upominki dla najbliższych, m.in. ceramikę z Bolesławca, malowaną ręcznie biżuterię drewnianą, drewniane zabawki, malowane obrazy oraz ozdoby z żywicy z zatopionymi w niej skarbami natury – wymienia Marta Chmielewska, naczelnik wydziału promocji. – W związku z trwającą wojną w Ukrainie będzie można włączyć się także w pomoc dla uchodźców. Na jarmarku będzie można zakupić przygotowane przez obywateli Ukrainy barszcz ukraiński i pierogi, a pozyskane z tego tytułu środki zostaną przeznaczone na wsparcie uchodźców. Dodatkowo będzie też prowadzona zbiórka darów dla uchodźców z Ukrainy – mówi naczelnik.
Klasycznie – jarmark to przede wszystkim różnorodność smaków. Będzie można tu znaleźć przysmaki na stół wielkanocny, takie jak: tradycyjne śląskie wędliny, sery, chrzan, pieczywo i słodkości, ale też produkty docenione przez konsumentów w poprzednich latach np.: oleje tłoczone na zimno, mieszanki herbat, kawy czy tureckie chałwy i baklawy. Dla smakoszy w strefie gastronomicznej czekać będą m.in. owoce w czekoladzie, aromatyczna włoska kawa, tradycyjne wielkanocne potrawy oraz ukraińskie przysmaki. Będą też nalewki i likiery.
Tegoroczny Jarmark Wielkanocny to 37 stoisk podzielonych na strefy handlową i gastronomiczną. Stoiska będą czynne od godz. 10.00 do 19.00, a strefa gastronomiczna do godz. 22.00 z zastrzeżeniem, że w zależności od warunków atmosferycznych godziny te mogą ulec zmianie.
Źródło: UM Katowice
Najważniejsze miejsca i usługi w zasięgu 15 minut. Metropolia uruchomiła interaktywną mapę
|
Idea miast 15-minutowych zyskuje popularność na całym świecie. Chodzi o możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb w najbliższym otoczeniu od swojego miejsca zamieszkania. Teraz każdy może sprawdzić jakie usługi i tereny tam się znajdują, dzięki interaktywnej mapie, którą właśnie uruchomiła Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia.
Zapewnienie dostępu do podstawowych usług czy terenów wypoczynku blisko miejsca zamieszkania to coraz powszechniejszy trend w kształtowaniu miast. Sprzyja to integracji społecznej, rozwojowi lokalnej przedsiębiorczości, a także poprawia jakość środowiska i zdrowie samych mieszkańców, eliminując zbędne korzystanie z samochodu i zachęcając do ruchu pieszego.
– Mówimy o zaspokajaniu podstawowych potrzeb w najbliższej okolicy. Nie każdy w pobliżu miejsca zamieszkania może mieć stadion czy filharmonię, ale każdy powinien mieć dostęp do szkoły, przedszkola, przychodni czy placówki handlowej – mówi Andrzej Kolat, dyrektor Departamentu Strategii i Polityki Przestrzennej.
Interaktywna mapa dostępna jest na portalu InfoGZM. Jest to narzędzie, które pozwala sprawdzić, jakie podstawowe usługi publiczne (istotne dla codziennego życia) znajdują się w pobliżu dowolnie wybranego punktu na mapie (np. własnego miejsca zamieszkania). Wybrany obszar można przeanalizować wg kryterium czasu lub odległości, czyli np. dla zasięgu do 15 minut lub dla odległości do 2000 metrów. Ponadto można dostosować prędkość przemieszczania się oraz wybrać pomiędzy podróżą pieszą a rowerową. Istnieje też możliwość filtrowania wyników i wyświetlenia danej kategorii obiektu, np.: szkoły, przedszkola i żłobki, kina, teatry, parki. Dla lepszej czytelności wyświetlają się one na mapie w postaci piktogramów. Dodatkowo pokazuje się liczba ludności zamieszkująca w wybranym analizowanym obszarze.
– W tym momencie opracowujemy strategię rozwoju na najbliższe lata, której integralnym elementem będzie model struktury funkcjonalno-przestrzennej oraz ustalenia i rekomendacje w zakresie kształtowania i prowadzenia polityki przestrzennej. W tym kontekście idea miasta 15-minutowego jest zgodna z celami, jakie chcemy uzyskać w tym procesie. Interaktywna mapa, którą uruchomiliśmy, pozwala jeszcze lepiej zrozumieć i zobrazować ten trend – tłumaczy Andrzej Kolat.
Idea miasta 15-minutowego stoi w opozycji do rozwiązań stosowanych w ubiegłym stuleciu, kiedy stawiano na tzw. strefowanie, czyli – osobno strefa zamieszkania, osobno przemysłu i zieleni. To także swoisty powrót do idei miasta „na ludzką skalę”, gdzie duża część przemieszczeń odbywała się w pierwszej kolejności pieszo lub rowerowo, a nie jak dzisiaj – samochodem.
Idea miasta 15-minutowego zyskuje popularność na całym świecie. Z jej założeń już teraz korzystają tak duże ośrodki miejskie jak Paryż, Barcelona, Melbourne, Ottawa, Nowy Jork czy Kopenhaga.
Polskie doświadczenia U-Space na Amsterdam Drone Week 2022
|
Rusza kolejna edycja Amsterdam Drone Week, podczas której Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia wraz z partnerami CEDD zaprezentuje dotychczasowe dokonania w zakresie miejskiej mobilności powietrznej. Amsterdam Drone Week to jedno z najważniejszych wydarzeń dla branży dronowej w Europie. Tegoroczna konferencja odbywa się w dniach 29-31 marca 2022 r.
Metropolia GZM. Synergia doświadczeń dla U-Space – pod tym hasłem Metropolia promuje swoje zadania w obszarze Urban Air Mobility (UAM) na tegorocznym Amsterdam Drone Week – zarówno na własnym stoisku, jak i poprzez wystąpienia.
GZM prezentuje swój potencjał w oparciu o mechanizmy wypracowane z partnerami CEDD, w ścisłej koordynacji z Urzędem Lotnictwa Cywilnego i Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, oraz we współpracy z Łukasiewiczem – Instytutem Lotnictwa oraz Portem Gdynia.
Metropolia promuje się również jako partner projektów Horyzontu 2020: ASSURED-UAM (assured-uam.eu) oraz HARMONY (harmony-h2020.eu), a także jako partner Urban Air Mobility Initiative Cities Community Urban Air Mobility (europa.eu).
Amsterdam Drone Week to globalna platforma wymiany wiedzy na temat aktualnych rozwiązań lotniczych, potencjalnych innowacji i istotnych regulacji prawnych. Jest to miejsce spotkań na najwyższym szczeblu, skupiające wszystkich kluczowych graczy działający w branży bezzałogowych statków powietrznych.
MetroLab: Powstaje koncepcja miejskiego laboratorium współpracy
|
Partnerska współpraca urzędników, naukowców, przedsiębiorców i obywateli – to idea MetroLabu, narzędzia kooperacji, które pozwoli realizować zadania poprawiające jakość życia w Metropolii. W czwartek (24 marca) w siedzibie GZM zainicjowano prace nad koncepcją MetroLabu.
MetroLab ma być narzędziem wspierającym realizację zadań GZM, tworzonym we współpracy z gminami oraz partnerami z otoczenia nauki, biznesu i organizacji społecznych. Koncepcja jest sprawdzona, bowiem ma ona bazować na idei UrbanLabów – takie inicjatywy odbywają się już w Gdyni i Rzeszowie.
MetroLab można określić mianem miejskiego laboratorium współpracy, które jest otwarte na dialog o mieście i wspólne rozwiązywanie problemów. Ma wspierać zadania Metropolii m.in. w zakresie kształtowania ładu przestrzennego, rozwoju społecznego i gospodarczego, czy transportu. Ważna będzie współpraca z otoczeniem zewnętrznym, jak również integracja zadań w gminach.
Do opracowania koncepcji MetroLabu zaangażowano Instytut Rozwoju Miast i Regionów, który wspiera władze lokalne i państwowe w rozwoju miast i ich obszarów funkcjonalnych.
Podczas czwartkowego spotkania zainaugurowano prace nad koncepcją MetroLabu. Samo narzędzie ma być częścią projektu „Otwarta Metropolia” i docelowo ma być testowane podczas Światowego Forum Miejskiego WUF11, które odbędzie się w czerwcu br. w Katowicach.
Wodór. Najpierw autobusy, niebawem elektrownie
|
W ciągu 10 lat koszt produkcji wodoru spadnie o ok. 60–70 proc. Tak wynika ze światowych analiz – wskazuje Maciej Mierzwiński, prezes CEE Energy Group.
Energetyka będzie rozwijać się w kierunku wodoru. Pierwsze, całkowicie wodorowe elektrownie, zaczną być uruchamiane w okolicach 2030 roku – mówi prof. Janusz Kotowicz z Politechniki Śląskiej.
Wodór jest jeszcze zbyt drogi, dlatego Montpellier– jedno z francuskich miast, ogłosiło na początku roku, że na razie wstrzymuje się z zakupem auto-busów zasilanych tym paliwem. Tymczasem Metropolia GZM jest przed zamówieniem pierw-szych 20 autobusów wodorowych. Od 2024 roku miałyby obsługiwać część linii metropolitalnych. Jak podkreślają w GZM – wodór dla naszego regionu ma większe znaczenie niż wykorzystanie go tylko w transporcie. Wodór to rewolucja dla energetyki, bo może pełnić rolę magazynu dla energii wyprodukowanej z odnawialnych źródeł (więcej: w ramce).
— Na Śląsku jest ponad 25% mocy zainstalowanej w polskich elektrowniach. Energetyka będzie ewoluować także w kierunku wykorzysta-nia wodoru – mówi prof. Janusz Kotowicz, prorek-tor Politechniki Śląskiej. Podkreśla, że część infrastruktury, która już w naszym regionie istnieje, może zostać wykorzystana w tej ewolucji energetyki. Zwraca uwagę, że najpierw będą powstawać elektrownie zasilane mieszaniną gazu ziemnego i wodoru, a w okolicach 2030 roku – już w pełni wodorowe.— Dobrze byłoby, aby powstały one najpierw na Śląsku. Technologie wodorowe, wprowadzane na Śląsku, zmienią ten region z obszaru emisyjnie „czerwonego” na „zielony” – ocenia.
A celem właśnie jest to, by wodór był pozyskiwany w zeroemisyjnym procesie elektrolizy, bez wykorzystywania do niego paliw kopalnych(np. węgla). Prof. Piotr Folęga z Politechniki Śląskiej informuje, że na uczelni prace nad rozwojem paliw alternatywnych w transporcie, w tym wodoru – trwają od kilku lat.
Nowe technologie mogą wyjechać na ulice dzięki programom dotacyjnym
Zanim jednak z naszych gniazdek popłynie prąd z wodoru, na ulicach polskich miast mogą pojawić się pierwsze pojazdy napędzane właśnie tym paliwem. Do GZM mają dojechać do końca czerwca 2024 roku. Dzięki temu Metropolia stanie się jednym z pierwszych regionów w Polsce, gdzie wodór będzie wykorzystywany w komunikacji miejskiej. Na zakup autobusów wodorowych Metropolia otrzymała ponad 80 mln zł dofinansowania. W ramach tego samego programu dotację otrzymał również Poznań. Początkowo planowano kupić tam 84autobusy, ale ostatecznie zdecydowano, że będzie to 25 sztuk.— Nieskorzystanie z tego dofinansowania, mogłoby się za kilka lat okazać zmarnowaną szansą. Największe światowe gospodarki już od lat pracują nad rozwojem tej technologii. Dzięki temu, że otrzymaliśmy dotację, która pokrywa prawie 90% wartości tej inwestycji, mamy możliwość przetestować ją na naszych ulicach i wziąć udział w tym globalnym „wyścigu” – mówi Kazi-mierz Karolczak, przewodniczący zarządu GZM. Programy dotacyjne obniżają też znacząco koszt zakupu takich pojazdów. Dla porównania: przy 90 procentach dofinansowania dla autobusów „wodorowych”, ich cena – w zależności od tego czy mówimy o autobusie 12 czy 18-metrowym – z ok. 2,7–3 mln zł spada do ok. 270–300 tys. zł, podczas gdy pojazdów bateryjnych, które obejmuje maks. 60–80-procentowa wysokość dofinansowania – spada do 630–780 tys. zł. Oznacza to, że przy aktualnych programach wsparcia, sam pojazd na wodór można kupić nawet dwa razy taniej. Oczywiście w końcowych kosztach należy uwzględnić wysokość np. cen wodoru potrzebnego do tankowania.
Wodorowe tanieją szybciej niż obniżają się ceny „elektryków” na baterie
Kazimierz Karolczak podkreśla, że zakup pierw-szych 20 „wodorowców” to dla GZM pilotaż, podczas którego sprawdzone zostanie: po pierwsze, jak te pojazdy radzą sobie w codziennej pracy, a po drugie, jak będą bilansować się kosztowo – m.in. ile wyniosą rachunki za tankowanie czy ewentualne naprawy. O tym, że GZM podchodzi do tematu wodoru „na spokojnie” świadczy też skala zamówienia. To tylko 20 pojazdów dla Metropolii, w której jeździ ok. 1200 autobusów i ok. 300 tramwajów. To, że na początku będzie drożej – jest jednym z tych ryzyk, które bierze na siebie GZM. Właśnie dlatego autobusy na wodór na początku będą jeździć na liniach metropolitalnych, które są przez nią całości finansowane. Natomiast otwartym pytaniem pozostaje: o ile będą droższe i jak długo? Maciej Mierzwiński, prezes CEE Energy Group – powołując się na światowe analizy –wskazuje, że już teraz możemy zaobserwować pewne optymistyczne zwiastuny: ceny wodoru w ciągu najbliższych 10 lat spadną o ok. 60–70%,choć oczywiście będzie to uzależnione od relacji: koszt produkcji – region pochodzenia. Obserwowany jest również spadek cen części i mechanizmów stosowanych w pojazdach wodorowych, a ich efektywność wzrasta. Zaczyna być taniej.— Jeżeli porównamy ceny zamówień autobusów w projektach demonstracyjnych (po kilkadziesiąt sztuk – przyp. red.) w Europie na przestrzeni ostatnich lat i – dla przykładu – ostatnie „hurtowe” zamówienie w Korei Południowej, to obserwujemy spadek cen autobusów w tempie o wiele szybszym niż dla autobusów bateryjnych – zauważa Mierzwiński.— Konsensus rynkowy wydaje się taki, że choć obecnie trudno wykazać, że wodór w transporcie – rozumiany kompleksowo – jest tańszy niż technologie bateryjne, to jednak za kilka lat sytuacja może wyglądać inaczej i należy pilotażowo wdrażać projekty, dzięki którym unikniemy ryzyka monotechnologii – ocenia.
Autobusy wodorowe i bateryjne uzupełniają się w systemie transportowym, a nie rywalizują
Monotechnologia to skoncentrowanie się tylko na jednym rodzaju źródła zasilania. W przypadku np. niedoboru gazu, ropy czy konieczności ograniczenia poziomu zasilania (np. podczas zbyt wysokich temperatur latem), utrudniającego naładowanie baterii – wzrasta ryzyko, że nie będzie czym alternatywnie i awaryjnie zasilić albo części, albo całej posiadanej floty. Dlatego, jak zwraca uwagę Mierzwiński: autobusy wodorowe i bateryjne, choć w obu przypadkach są elektrycznymi, to wzajemnie się uzupełniają, a nie rywalizują ze sobą.— To również odgrywa kluczową różnicę pomiędzy GZM, a wspomnianym przypadkiem Montpellier – zgadza się Kazimierz Karolczak. GZM to zdecydowanie większa liczba pasażerów niż w większości miast, w których realizowane są tego typu pilotaże w Europie. Montpellier to ok. 270 tys. mieszkańców, a cały obszar metropolitalny – 468 tys., podczas gdy GZM to łącznie ok. 2,3 mln osób. Ze względu na wielkość obszaru, który obsługuje ZTM – linie autobusowe są też mocniej zróżnicowane. Jedne jeżdżą na krótszych odcinkach, a inne pokonują podczas jednego przejazdu nawet 50 km. Maciej Mazur, prezes Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych wyjaśnia, że ze względu na tego typu uwarunkowania w jednych sytuacjach bardziej korzystnym będzie zastosowanie autobusów bateryjnych, ale gdy do przejechania są znacznie większe odległości – bezkonkurencyjne okaże się zasilanie wodorowe.— W większości przypadków w obszarze transportu miejskiego autobusy bateryjne są najbardziej efektywnym rozwiązaniem, zwłaszcza przy zastosowaniu ładowarek pantografowych wysokiej mocy, pozwalających bardzo szybko uzupełnić zapas energii elektrycznej podczas krótkiego postoju – mówi.— Pojazdy wodorowe mogą wykazywać prze-wagę w długodystansowym transporcie ciężkim, czyli w tych zastosowaniach, gdzie podstawowe znaczenie ma jak najdłuższy zasięg na jednym tankowaniu – dodaje.
Kamila Rożnowska
Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku „W Metropolii” nr 9 / marzec 2022